[Muzyka] Odlotowy piątek: Sgrow, JP Cooper, RØMANS

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

david-marcu-45275 (Small)Sgrow „Feel Something”

Eksperymentalna elektronika to być może nie to, co tygrysy lubią najbardziej w środku upalnego lata, ale tym bardziej, dla odmiany, warto przysłuchać się temu utworowi. Sgrow, duet z Oslo, nie przebiera w środkach, aby odtworzyć cyfrowy chaos kryjący się w umysłach jego twórców. Z jednej strony mroczne brzmienia ocierające się o ambient, z drugiej, absolutnie przepyszna wariacja granicząca z techno-psychozą. „Feel Something” tętni i pulsuje, otumania nabierającym intensywności tempem, przyprawia o zawrót głowy, łamiąc rytm i rozszczepiając muzyczną jaźń w świetnie pokręconym finale. Po wysłuchaniu kilkudziesięciu pretendentów do miana tegorocznego hitu lata, jest to niezwykle świeża odmiana, która zwykle o tej porze roku się nie przytrafia.

 

 

 

 

 

JP Cooper „She’s On My Mind”

JP Cooper radzi sobie coraz lepiej i po serii singli oraz EPek wpada do nas z taką oto propozycją. „She’s On My Mind” to słoneczny soul, radosny i nie zanieczyszczony nachalnym beatem. Świetna alternatywa na coroczne EDM-owe szaleństwo, od którego w tym sezonie powoli zaczynają już więdnąć uszy. Tymczasem JP Cooper proponuje słodkie połączenie akustycznych brzmień gitary z rozbujanym rytmem, przy którym chwilowa beztroska nie wywołuje poczucia winy. Jest ciepło, wręcz aksamitnie i nawet radiowa lekkość refrenu nie drażni, tylko wręcz przeciwnie, doprowadza do mimowolnych ruchów bioder. „Hips don’t lie”, jak mawia poetka.

 

 

 

 

 

 

RØMANS „Happy Love”

Śpiewając w kaplicy, uchwycony z profilu przy pianinie, Sam Roman wygląda, jak nowy Elton John. Echo niesie dźwięki, odbijając je od witraży i sklepień, i przyprawia o dreszcze. „Happy Love”, utwór pochodzący z najnowszej EPki, „Automatic”, ma w sobie gigantyczne pokłady muzycznej siły, której trudno się oprzeć. Delikatne drżenie wokalu, pełne emocji góry i pozytywna energia w każdej nucie, nie pozwalają nie dosłuchać tego utworu do końca, a potem jeszcze raz i znowu, na jednym oddechu. Cudo, jakich mało, iskrzące talentem i kryształową emocją, od której wibruje cała dusza.

 

 

 

 

 

Photo: David Marcu / unsplash

4 comments on “[Muzyka] Odlotowy piątek: Sgrow, JP Cooper, RØMANS

  1. „Feel Something” przesłuchałam do połowy, zaczynało się super, ale w końcu zaczęło mnie męczyć, a „Happy Love” to kolejna pianinowa ballada jakich wiele. Najbardziej podoba mi się „She’s On My Mind”, mógłby to być niezły hit lata, a nie jakieś „Despacito”. :V
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. :)

    1. Sama piosenka, być może, ale wykonanie „Happy Love”, według mnie, zjawiskowe :)

      A co do „Feel Something” to dodam tylko, że zakończenie jest super i trochę szkoda, że nie doczekałaś ;)

  2. Dobrze, że wpadłam tu dziś, bo mogłam posłuchać nieznanego mi wcześniej JP Coopera (a przynajmniej mi się wydaje, że nie natknęłam się na niego wcześniej; za dużo już tych artystów :D). Przebojowe, choć uspokajające. A przynajmniej na mnie tak działa.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

  3. Sgrow – czasem lubię takie „trzaski”, ale tutaj nie ma ani ładu, ani składu i ten wokal moim zdaniem kompletnie nie pasuje… nie.

    JP Cooper mnie nie ujął „September Song”, wcześniej zwrócił moją uwagę – o zgrozo – tropical house’owym „Perfect Strangers” Jonasa Blue, ale „She’s On My Mind” mnie konkretnie kupiło. Super numer!

    RØMANS też ma epizody związane z taneczną muzą, ja go kojarzę z kawałka Gorgon City. Głos ładny, kompozycja ładna, ale na moment kulminacyjny na końcu przewinąłem – nie żałuję ;)

    https://tojestlista.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *