[Muzyka] Recenzja: JATA “Mexico”

Lubię płyty, które są jak podróż. Rozwijają się powoli, niemal świadome tego, że można je poznać dopiero, jako całość. Płyty, których fragmentaryczność i singlowość jest mniej istotna, niż klimat, rozwijający się od początku do końca, niż przygoda, która nie ma sensu, dopóki układanki nie złoży się w pełny obraz. Takie jest też „Mexico”, debiutancki album […]